home x book x write x add x me

d(-_-)b

piątek, 29.lutego.2008, 22:38
A gdy tak leżę, na kolanach czuję sztuczne ciepło sztucznego przyjaciela. Z głośników leci Santana, z różnymi spółkami. Wokół mnie ciemność, którą mam ochotę zdusić. Może by mi ulżyło.
Na szyi, czuję plastikowy worek, który dusi mnie. Tak sztucznie, udaję, staram się przynajmniej, że nic nie czuję. Nie chcę nic czuć, nie chcę. A czuję. Wszystko. Wszystko co możliwe, z nerkami na czele. Czuję nikotynowego głoda, i w ogóle wszystko co możliwe chyba. Brakuje mi. Kur.wa brakuje mi Ciebie, i Ciebie i Jego i Jej i Jej także. Kiedyś było inaczej.. Jak zwykle wszystko się po.je.ba.ło.

szukając Ciebie
siebie samą zgubiłam.

gdzieś tam błądzę między kłamstwami
i prawdą
i przyjaźnią
i miłością.

gdzie jesteś?
a może nigdy Cię nie było?
i nigdy Cię nie będzie?


I mówią mi, że mam faceta wykorzystać, dla zaspokojenia własnych potrzeb.. Ale przecież taka nie jestem, prawda..? Chyba.. Kuźwa, Fontanna! ;P Dla Twojej wiadomości, z wiadomo kim zapewne nigdy się już nie spotkam, no chyba, że gdzieś nie wiem gdzie. To był jedno wieczorowy love mode i nic więcej. Kapisz? ;P

Zobacz, tam pod lizakowym krzakiem, wiedźma siedzi, obserwuje świat. Zastanawia się, dlaczego czekoladowa rzeka jest czekoladowa, a króliczki piankowe a nie np galaretkowe.. W głowie myśli dziwne, i te Jego słowa po raz kolejny powtórzone. Oczy szkolą się leciutko, ale to pewnie gorączka. Znów bez Candymana, znów źle.. Tak bardzo źle, bez Księżyca, bez jego opowieści ani bajek. Chciałabym się do kogoś przytulić, oddychać jedną ciszą, zapomnieć, że zaraz przyjdzie nowy dzień..

W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

prawie jak mastercard

piątek, 29.lutego.2008, 16:04
Komputer - 3900PLN, Internet - 43.57 PLN, widok serwisanta, który ignoruje tabliczkę, uciekającego przed Pusiaczkiem - BEZCENNE xD

BTW myślałam, że strzelę temu serwisantowi w pysk ;]
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

??

czwartek, 28.lutego.2008, 20:56
I nie wiem, czy nić istnieje jeszcze. A może już przetarła się na granicach? Nie umiem stworzyć nowych schematów, nie umiem.. Nie umiem też milczeć.. Dziś od huligaństwa na własnym organiźmie odcięłam się zamkniętymi powiekami i dziwnym snem. Znów tam byłeś. A żąłuję, że nie moge sie odciać od informacji z niepewnych źródeł zamkniętymi uszami. Cały czas mam ochotę wyciągnąć karabin i zacząc strzelać wokół. Może uda mi się kogoś trafić. Najlepiej tego kogoś, kto pieprzy te głupoty. tak tak maleńka. Dorwę cię. Nogi z dupy powyrywam, umyję tobą podłogę.

Find me here, and speak to me.. I want to hear you, I want to feel you..
<3
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

30 Seconds To Mars - The Fantasy

środa, 27.lutego.2008, 21:37
Sztuczne włókno między nami. Kocioł myśli w głowie. Dzienny sen płaczliwy, który rozstroił wszystko we mnie, w środku. Jedną ręką trzymam się za serce, w drugiej papieros i kubek z herbatką. Nikt tego nie widzi, nie licząc IluśTamTysięcy za ceglanym murem. Ale oni nic nie wiedzą. Pojedyncza łza toruje sobie drogę po policzku. Tylko mój poobklejany różnymi rzeczami monitor jest ze mną. Tworzymy show. Pokochani uczestnicy dziwnej sytuacji. A kiedyś naga prawda zostanie rozebrana do szpiku kości..

Chcesz ze mną porozmawiać? Koszt zależny będzie od tego jak będziesz do mnie mówić. Przypuszczenia wyniosą cię najdrożej. Tak, wiem. Nigdy nie wywieszałam cennika opłat za połączenie w miejscu widocznym. Ale przeciez nie mam serca. Cold bitch.

Do you love
do you die
do you bleed
for the fantasy?
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
A gdy tak siedziałam na tym nie wygodnym krzesełku w przychodni słuchac musiałam wywodów starszej pani i starszego pana na temat wzroku młodziezy. Czułam ich wzrok na moich okularach. Komputery, telewizory to zło piekielne i komórki też. A pani doktor Kasia stwierdziła, że mam boczne skrzywienie kręgosłupa, a oprócz tego dostałam antybiotyk na nerki. A teraz mam dylemat. Walnąć się w kime, czy brać za angielski.. Hyh..

* tak zareagowal pewien chłopak, znany mi z widzenia, jak zobaczył doktor Kasię xD
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Wtorek

wtorek, 26.lutego.2008, 12:06
Fajny wtorek. Wtorek placowo-zakupowy. U pani Kasi nugatowy szogeten, w firmowym sklepie baza.pl przetrzepanie wszystkiego. Rózga z łapach, ludzie dziwnie patrzą, amy idziemy zacieszone, krzycząc na Bruna, a na nas krzyczy mama. Kupiłyśmy bluzki i kolejne kolorowe skarpetki na depresję. A teraz wybaczcie. Idziemy lepić pierogi ^^
Fajny wtorek
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
Po dziwnej, dłużącej się szybkością nocy spadłam na betonowo szarą rzeczywistość. W oczy wlewam dwa kubki kawy, czuję że nerki zaraz przekopią się na zewnątrz a głowa wybuchnie. Faszeruje się tabsami i twardo idę do szkoły. Miła niespodzianka w postaci braku sprawdzianu z lektury, przemienia się w bolesna rzeczywistość i banieczke z polskiego w dzienniku. A jednak sprawdzian był. Zajebiście kurwa. Agresor. Dajcie mi karabin. Zza szkoły nas wywalają, nie pytajac zgromadzonych o wiek, stwierdzając, że jak już musimy to poza szkołą. Agresor. jakis idiota o mało mnie nie rozjeżdża. Ale już tu siedzę. Cisza, tak tak, jasne, Rogucki się drze, teoretyczny spokój, kawa i papierosy.

Całą noc nie mogłam spać, amfetamina ma gorzki smak.. a przecież nic nie brałam.

Вдох... снова тени ожили
Были, любили забыли оставили там

'Wdjech.. Snowa tjeni ażyli.. Byli, ljubili, zabyli.. Astawili tam..'

21:51
I kurwa suty. Nie mogę, nie mogę się skoncentrować. W głowie jeden tekst.. Были, любили забыли оставили там. przypominam sobie rosyjski, zapominając o angielskim. jedna piosenka. Kur.wa. gUpi lukreś, gUpi. Jedna piosenka..
Я так хочу, чтобы ты
Я так хочу, чтобы я...
Дышали одной тишиной
И не видели дня

I benosenx2 zaraz prysznic i kima. Wyjebane mam na to wszystko. Dzisiaj.
[10 tygodni?]

23:05
Mam ochotę roz.je.bac kilku ludzi. Siostrzyczkę i siostrzeńca schować, nie oddać. Zaj.ebie jak psy ku.rwa, jeszcze nie wiem kogo, ale to zrobię:]
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

niezawodna chemia budowlana

niedziela, 24.lutego.2008, 14:33
Kofeinowo, na jednej nodze dochodzę do punktu wyjścia. Dosłownie pozorna odległość, nić przeciera się w jednym miejscu, zahaczając o granice kłamstwa i prawdy.

Wyzwanie to ubranie. Koniec z nicsięniechceniem Słabość i wszechmocną niemoc zwijam w rulon. Chowam. Wyciągam pogięte chcęci i moc. Kilkadziesiąt dni, to stanowczo za mało. Jak najszybciej musze się zebrać w jedną całość. Wyprzedzę to wszystko co teraz jest przede mną, a z tyłu zostawię wszystko za mną i nie będe się odwracać.

Stworzę nowe schematy. takie niemal doskonałe. Nie będę myśleć o niczym, co ważne nie jest. Spojrzenie schowam pod ciemnymi okularami.
A swój dołek też przykryję schematem. Schematem prędkości działąń. Nie będzie czasu. Bo w sumie to ja w dołku jestem cały czas. Tylko zależnie od sytuacji płytszym lub głębszym.

A w platikowy worek pakuję ułomne ideały, zawiązuję, wrzucam do pieca. NIe. Z nimi nie będę chodzić..
Czas uciekł, przepływając gdzieś obok, a może spływając po mnie jak wodospad. Sama nie wiem. Kto przepisze mi notatki?

20:18
Brak koncentracji, piątek wciąż bełta mi się w żołądku. I te usta. Ach cholera jasna! Tak bardzo bolą mnie nerki, boli mnie głowa. Boli mnie wszystko. Czytam zasrane opracowanie i nic nie pamiętam. Dobij mnie ktoś..
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

hmm..

sobota, 23.lutego.2008, 10:37
Stan organizmu, gdy język klei się do podniebienia, Najcichszy stukot klawiszy wbija się pod czaszkę.PO dwóch tygodniach nie picia, to było za dużo. Stanowczo. I.. I ten likier taki słodki.. Heloł. Jego perfumy działały lepiej niż Axe. Kopnij mnie ktoś w odwłok. Ale po cichu. Chyba zaczyna mnie boleć głowa..;/
Przepraszam. Idę pod prysznic. Dobranoc. Dzień dobry.

15:05
W odwłok kopię się sama x]
Kofeina rozchodzi się powoli po moim organiźmie. Nikotyna w normie. W głowie pustka, żadnych myśli starych.
Za lesbijki! i kilka innych śmiesznie mi się kojarzą. Za powrót o 5.30 rano, następnym razem podobno wyjdę po maturze. I tak nie jest źle, mogło być gorzej. Zawsze mogłyśmy się spotkać z Jędrusiem w połowie schodów.
Mmmm.. Kawa, bogowie z Parku Lincolna w głosnikach.. RelaX
[nerki boląąąą]
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

_-_

piątek, 22.lutego.2008, 11:06
Bez serca, nie masz serca słysze ostatnio codziennie.
Może..
Skoro tak mówią, to tak chyba jest.
Nie mam serca
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

'..lost in the arms of destiny..'

środa, 20.lutego.2008, 22:55
Urwał się wątek opowieści, wszystko znów zamazane. Znów nie wiem, co mam myśleć. A raczej jak nie myśleć.
Mój cel tak oczywisty, że aż przegapiony. Przecieka przez palce czas. Starałam się dogonić wszystko, ale wciąż wszystko przede mną.
Obiegłam cały równoleżnik lenistwa, zwiedziłam dwa bieguny nic-nie-robienia. Pierwszy fanatycznie spalił się w uczuciu, drugi mrozi wszystko. A pośrodku głowa, a w niej galareta.
Teraz naiwnie krążę po orbitach powinności, które są przypadkiem jednym z wielu, i spadam na chmury, wciąż nic nie robiąc.
Myśli dotykają się bez szelestu robienia. Za kilka dni ułomne ideały znów spadną bez hałasu na dźwięk budzika. Cichutko pójdą do szkoły. A ja razem z nimi, w narkotycznie muzycznym śnie.. ZA SZYBKO
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Sz. Wydra&Carpe Diem - Kanibal

wtorek, 19.lutego.2008, 14:12
Się wykasował, zamysł z przełyku. Z gardła mi to wyjąłeś. A nawet tego nie przeczytasz. Zaufanie w sumieniu.

Ktoś zakłada mi plastikowy worek na głowe. Krańcowość tych rączek przywróciła niespokojnego ducha. Jesteś???

Pani kasjerka krzyczy, że nie dałam jej 20 groszy, nie wypuszcza kobiecina powietrza z płuc. Nadyma się jak ropucha na kamieniu. Przecież jeszcze nie spakowałam zakupów. Tlen pozostawiony w pęcherzykach sprawia, że kasjerka czerwienieje, ja rzucam zasrane 20 głoszy i wychodzę. Ma ktoś karabin?

Chcę kogoś posłuchać. Szparki na wylot, ale wciąż cisza. Znasz sztukę mówienia, która mówiąc cokolwiek przekazuje wszystko?

Odliczam w jedną stronę, na moje podobieństwo. Za słowem ukryta panika. 76, 75????? Kur.wa.m.ać.ja.pier.do.le!!
Fanatyzm porwał na randkę motywację, a ja leżę u podnóża wyżyn możliwości. Sparaliżowana jestem, a nawet nie połamałam sobie kręgosłupa. Na pocieszenie papieros i kawa.

Mów do mnie!

Szedł ulicą gdzieś, życia mego sens. Chyba na coś się zagapił
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Coma - Pierwsze wyjście z mroku

poniedziałek, 18.lutego.2008, 20:15
Nieskrępowanie skrępowana, chcę powiedzieć kilka słów. Lecz wstyd sznuruje mi usta. Nawet nocą. Wklatce oczy, obok klatki okno otwarte. Przeciągi są nie zdrowe dla oczu.

W zasadzie nie boję się rozdziału, chociaż nie wiem jaki będzie tytuł, a co dopiero reszta. Fragmenty nienaruszone, logicznie ułożone, niepotrzebne działanie mam ochotę rozpocząć. A ty zaśmiejesz mi się prosto w twarz.

Migawka migocze migotką za oknem. Włóczką wyciągniętą z mojej głowy, poturlaj w lewo, potem w prawo, z pętli wydostanie się milion niteczek. Kłamstwo łechtające przyjemność. Dobrowolne poczucie niemocnej wszechmocy, realnie wymuszonej tragiki. Tylko w waszym mniemaniu.

Uchwyć proste dążenia. Nabij na igłę z nitką. Uszyj kubraczek dla króliczka. kic kic kic. Pokicaj na wyżyny możliwości, zaproś na randkę motywację. Nad mimicznym schematem należy też popracować, stwórz trójwymiarowy świat. Fanatyzmowi oddaję się na wysokości paraetu.

Odezwiesz się?

..senny dzień w królestwie mroku
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

#^#

niedziela, 17.lutego.2008, 19:42
Pozory mają to do siebie, że pieszcza nie tę stronę ucha, co trzeba. Ogniwa łączące wszystko, tylko nie pełzające stokrotki.. Chociaż może to stonogi? Biegnę, albo stoję. Bez różnicy. To zagubienie łączy i oddala.
Tak bezowocowo, tak czysto. Na skroni bezbarwna kropla, która nie spływa tam, gdzie trzeba. czekam na nikczemość, a może na coś zupełnie innego? Przewiń słowo w drugą stronę.

Jestem porcelanową filiżanką, z której możesz spijać powierzchnię wierzchnią. Chcesz?

A do ręki biorę swoją czerwoną zapalniczkę z niebieskim światełkiem. Odpalam chudy, czarny patyczek.. I like the smell of cannabis. I znów ta zasrana pozorność.

Organizm zatruty samotnością.. I nikotyną i kofeiną. Za dużo? Nerki wciąż bolą. Słit.

Koszyk dymi słabiutko. A dziwne sny już zaczynają pełzać po dywanie. Gdy tylko przyłożę głowę do poduszki, gdy tylko lewy bok, gdy tylko zamknę oczy, one po cichu bez szelestnie wejda mi pod kołdrę.

I nowy wątek, o zabarwieniu lekko demoralizującym. Kto ma ochotę na flaszkę.?
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Pushing Me Away

sobota, 16.lutego.2008, 23:37
Obecność w społeczeństwie wydaje się zupełnie zbędna.
Numer mój w waszych głowach tylko wtedy, gdy czegoś potrzeba.
Z małymi wyjątkami na szczęście.

!!!!!!!!!!!!!!!.awruK
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Leszek Żukowski

piątek, 15.lutego.2008, 22:56
A moja pasja to chyba komplikowanie wszystkiego. Komplikuje to teraźniejszość, a na przyszłość nie starcza już energii. Czas przecieka przez palce tak szybko, a ja działam zbyt wolno. Czekanie sprawia, że gorzknieje cała słodycz w nas. Czekam cholera wie na co. Wszystko mam w dupie, ale nadal czuję. Niczego nie będzie żal. W końcu, kiedyś, na pewno. za kłębem brunej pary ktoś przedmuchał powietrze. Próżnia powoli zaciska się na mojej szyi. Podobno zostało 79 dni. Czuję, że znów będe się bać, mimo że ktoś daje mi znak. Chyba powoli dociera do mnie matura. A może to znów tylko pozory? A dzisiaj rano ktoś zabrał swój egoizm na spacer. Spuścił ze smyczy, i pogryzły mnie cudze samolubne myśli. Tak trudno znaleźć drogę w ciepły sen..
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

sierpień

czwartek, 14.lutego.2008, 22:52
na palcach podchodzę do okna.
otwieram.
odpalalam papierosa.
mruczy chory wiatr.
szczekają psy.
coś wisi w powietrzu.
źle mi.
źle mi..
dziwnie

niedorzeczność słów
czynów.
zaprzepaszczenie
krzyku serc.
wszystko kłamstwo.

nieprzebyty las kłamst.
uciekł mój dobry duch.

doskonale
znika czas.

beznamiętnie
spoglądam w przestrzeń.
chciałabym
żebyś mnie przytulił.
ale tego nie zrobisz.
nikt nie przytuli.
nie ma nic.

obejmuje powietrze
całuję zimny wiatr
wypuszczając obłok dymu.

zamykam oczy.
spadam.
pozornie.
pozorność wokół mnie.
i ja jestem pozorem.
małym, nic nie znaczącym
pozorem.

[zbyt bardzo czuję obecność nerek wm oim organiźmie]
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

#sleeping with ghosts#

środa, 13.lutego.2008, 20:36
miarowo
niby spokojnie
palcami uderzam o blat.

grają we mnie myśli
a raczej plączą się pod postacią
kłębka.

uciekam.

zobacz.
krew.
dużo krwi.
kolejne krople na ścianie
podłodze
twarzy.

miarowo
niby spokojnie
stukam palcami
o blat.

zagubiłam się
we mgle.
nie wiem,
w którą stronę.

jesteś, albo
nie ma cię wcale.

chaos myśli
pozornie kontrolowany.

cii.. wszystko w porządku
osusz oczy.. osusz oczy..
przecież bratnie dusze nie umierają..
prawda?
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

pierrot

środa, 13.lutego.2008, 00:10
kopnij ktoś lukresia w odwłok.
dziwny lukreś.
uspokój się!
spokój.
cisza.
koniec.
koniec

nie chcę patrzeć
bo wiem, że za mną stoi on
pozór, pozór
pragne pozbyć się go..
pierrota fałszywa łza.
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

karma

wtorek, 12.lutego.2008, 23:40
wyciągam przed siebie ręce. mam ochotę zdusić powietrze.
popatrz na mnie?
widzisz mnie?
widzisz moje łzy?
nie, nie widzisz.
Aniele mój, uciekłeś ode mnie.
w dupie masz zgubionego lukresia.
za oknem mruczy chory wiatr. nienawidzę wiatru.

mocno płaczę
zła karma w końcu minie..
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

ocalenie

wtorek, 12.lutego.2008, 23:09
otwieram, piszę, kasuję, zamykam.
i tak w kółko.
a słownik z kurnika mnie dobija.
a ta kolesiówa jakaś tępa dzida.
o zgrozo.

wystrzeleni w tajemnicę znaczeń.
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

the bitter end

wtorek, 12.lutego.2008, 21:16
mam ochotę krzyczeć.
otwieram usta.
tylko ciche westchnięcie.
w ciemności zawieszony wzrok.
krótki dźwięk.
dziwne uczucie w żołądku.
see you at the bitter end
pochodze do okna. oddycham głęboko.
prawie nie boli. boli, że przekurwa i przechuj.
see you at the bitter end

ktoś chętny na kurnik..?
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

where is my mind?

wtorek, 12.lutego.2008, 21:05
otwieram okno, odpalam papierosa. zaciągam się głęboko.
po chwili z ust robie dziubek. całuje zimne powietrze.
zanieczyszczony dymem tlen wypuszczam z siebie pod postacią prostej, rozmywającej się smugi.
where's my mind?
za dużo myślę.
czegoś/kogoś brak.
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

days before you came

wtorek, 12.lutego.2008, 20:56
stuk stuk stuk.
stuka klawiatura.
jeden, przeciągnięty stuk kasuje wszystko.
zamykam oknienko.
nie piszę.
join the mascarade.!
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

długi, zielony, prosty włos łonowy M*****

poniedziałek, 11.lutego.2008, 21:11
A gdy tak siedziałyśmy w Parku Sztywnych czekając na dwie zbłąkane duszyczki, przeżywałyśmy. To, że czapki nam spadają, że matura leży w domu, że książki leżą, a my siedzimy na tej ławce, po lewej policja, po prawej straż, a my siedzimy i nic nie robimy. [i kurwa chuj]
A gdy doszły dwie zabłąkane duszyczki, dowiedziałyśmy się, że jedziemy do Holandii zarobić na bombe nuklearną. Potem robimy zlot wszystkich facetów i wysadzamy ^^
A potem na naszym terrarium, gdzie nic się nie działo, bo nikt nie chodził, postanowiłyśmy zakupić smokologię, a w porywach piratologię.
I wciąż wkurw i agresor. Stowarzyszenie łysych kobiet poparte przez feministki. I będziemy chodzić z kałachami i strzelać. A przeskakując\spełzając[XD] z płotu będziemy kopać osobniki z chromosomami XY z półobrotu XD.

[Jebie nam na dekielki.]
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Plateau - Żyletka, czyli wyznania słynne

poniedziałek, 11.lutego.2008, 14:48
A używając pięknych słów, obiecany został nowy, inny świat. Przedstawiano idealny plan, który spalił się wraz z kłamstwem. I teraz koniec. Tak, wiem. Widziałam, Ty też widzisz. :]
A ja nauczę się wyrażac o tym wszystkim powściągliwe zdanie. O tym co mnie przerasta. O tym, że obleję zasrany ustny polski. Kurwa mać, ja pierdole. Dajcie mi prozac. Chociaż on podobno na głupote nie pomaga..
A tę jakże tępą notkę zakończę tekstem, zalatującym lekko emo:
Żyletka na stole, na ścianie dwa obrazki
Telefon jest gluchy
A mój adapter płaski..
Nie wiem o czym jest ten tekst.


[A Dawid w Gigabicie powiedział, że jestem pierwszą osoba w jego karierze sprzedawcy, która kupuje myszkę do komputera pod kolor pokoju. To teraz jeszcze tylko głośniczki.. I pozbyć się starego kompa.. I zabić technika z Multimedii.. I zrobić przemeblowanie w pokoju i będzie cacy.]
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Plateau - Sto lat samotności

niedziela, 10.lutego.2008, 22:44
Inny świat schowany za chmurą szarego dymu. Księżyc zarysowuje noc i ucieka z mojego parapetu. Żadna z dró nie prowadzi mnie w spokojny sen, bez snów. Na parapecie stoi pusty kubek, z resztką zimnej kawy i pusta paczka po papierosach. POjedyncze gwiazdy blado świecą na niebie. Z tego wszystkiego i ja zanikam. Tak troszeczkę. Świat stracił swoją różowość na rzecz uspokajająco prawdziwych odcieni szarości. Nie ma wielkiego muru, nie ma Duszków z Fairylandu, ani piankowych króliczków Candylandu. Jestem ja. Wokól siebie wybuduję mur, z dziwnych, kolorowo - książkowych cegieł. I muzyki. A dusza będzie chodzić w makijarzu. Przez moment wędrowałam po niepewnym gruncie, kruchym lodzie. Ale nie, nie, nie. Koniec. THE END. Prawie zrozumiałam, prawie nie bolało..

Ile lat potrzeba, aby sobą zacząć być?
Ile chwil będziemy w jednym punkcie życia tkwić?
Ile jeszcze lat upłynie zanim poznam cię?
Sto lat samotności i zgubionych marzeń..
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

..a za nami policja..

sobota, 9.lutego.2008, 20:42
W parku na ławce, gdy wszystkie ulotki wylądowały na szybach i ogłoszeniach, doszłam do wniosku, że pewne rzeczy nie mają sensu i nigdy nie miały ;]
Wiosna idzie, wszystkie twierdzą, że biorą się za tego, czy owego, a ja twierdze, żę jak na razie mi się nie chce. Teraz niech jakiś mnie poszuka.
A teraz? Mam Come i Plateau i Ptaky z Makowskim, mam zapas fajek i na razie mi wystarczy.

pierwszy znak, jakby z wnętrza wydobył się chmur, bez tchu, bez sił, bez wiary.. - znak..

[Na tym zakończymy ogłoszenia parafialne]
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

.

piątek, 8.lutego.2008, 23:37
Orginalna nie będę: FERIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

[Ja poproszę tego pana, co gra młodego Johnny'ego Blaze'a. Ten taki fajny.. Heh..]

Idę odespać, schować się w sennym azylu..

spadam
w niedorzeczności
bez wahania
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

..wieje za winklem..

czwartek, 7.lutego.2008, 16:47
A lukreś zastanawia się, co właściwie robi. Nie rozumie siebie. Bleeding love w tle. I don't care, what they say... Sama siebie nie rozumiem. A ekipę z palarni szkolnej, powinnam mieć cały czas przy sobie. Wtedy nie myślę, śmieję się głośno i świat wydaje się piękniejszy. Jeszcze tylko jutro i będą ferie. Ale nie będę widzieć bandy z palarni.
Pieprzę głupoty ostatnio, straszne. Kiedyś byłem ziemią, niebem byłaś ty..
Moskwa
. Topię się w kawie, i zatruwam organizm nikotyną. Ostatnio notorycznie boli mnie głowa. Wciąż się truję..
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Plateau - Twoje sny

środa, 6.lutego.2008, 16:14
Zwykłą środa, po zwykłym wtorku. Nie mogę podnieść się rano z łóżka. Gdy w końcu mi się udało i poszłam do łazienki.. Spojrzałam w lustro. Wory pod oczamy, na ciele szklistym drobne, czerwone pajęczynki, powieki spuchnięte. Wclewam do oczu krople. Po 10 minutach wszystko ok. Już nic nie widać. Wlewam w siebie kubek kawy, dolewam jeszcze odrobinkę i popijam tabletkę. Głowa boli. Przypomniał mi się dziwny sen. A teraz, przyznac się! Kto wkradł się w moje sny?! Kto na plaży objął mnie od tyłu, opierając swoją brodę na moim ramieniu?

Czas tak dziwnie płynie, ani szybko, ani wolno. Lekcje dłużą się niemiłosiernie. A ja? Siedzę nad czekoladową rzeką. Obok mnie stoi dymiący kosz emocji. Z drugiej strony siedzą króliczki, a ślimak pełznie w naszą stronę. Dowolność interpretacji milknących konfiguracji zdarzeń jest zła. Przegotowane warzywo straciło wszelkie właściwości. OCeBe? Potok kolejnych słów. Monitoring serca i zwiniętej w rulonik duszy. Jeszcze dają oznaki życia, jeszcze są.

A teraz siedzę z kawą i ciastkami, czuję, że odłożą mi się na tyłku w postaci tłuszczyku. Przede mną repetytorium do angielskiego. Słówka. Nie chce mi się. Tak bardzo mi się nie chce.

Wypowiadam za dużo słów, a potem chcę milczeć. Srebrne krople zginęły w poduszce po raz tysięczny. Na policzkach zostają niewidoczne blizny. A deszcz zadrwił sobie dzisiaj ze mnie, spływając po okularach udając łzy. Kolejne srebrne krople. Zadręczam się mimowolnie..
Kopnij mnie ktoś

Tej nocy będzie tak spokojnie, kiedy wejdę w Twoje sny
Zwyczajnie, trochę niepozornie cicho wejdę w Twoje sny
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

wtorek, 5.lutego.2008, 23:41
Zwykły wtorek, bez żadnych dziwnych zdarzeń. Rozleniwienie sięgające zenitu, rozpłynięcie przy dźwiękach muzyki..
Nie chcę czuć, a czuję. Mimo wszystko dziwna tęsknota..
I z harmonii i z rozdźwięku jednoczenie.
Uwagę rozpościeram w planetarnym czasie, rozpraszam między gwiazdami.
Nie umiem.
Przyduszam dymiący koszyk emocji, dymi coraz bardziej..
Nad cichą rzeką zamyślenia
Jeszcze 3 dni i się wyśpię. Muszę w końcu, kiedyś..

Sto lat samotności i zgubionych marzeń..

.awruK
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

d(-_-)b

poniedziałek, 4.lutego.2008, 21:33
Psychosomatyczny potok słów prosto z serca. Gdy kocham od małego, gdy człowiek jest mi tak bliski, choć tak nie często Go spotykam. Kochany Wujaszek. I ta karteczka. Ważniejsza od reszty zawartości pudła.

I jeszcze 4 dni. Tylko 4 dni, a może aż? 6 angielskich, niemiecki, 2 kartkówki, a może nawet 3 i różne nie zapowiedziane. W moim papierowym świecie, gdzie kolejne strony czekają na wypełnienie, i jedna czysta czeka, aż zapiszę ją kolejnymi literami. Tab bardzo mi się nie chce.

Staram się nie czuć, nie myśleć. Ale ni cholery mi to nie wychodzi. I znów miałam dziwny sen. I w tym śnie.. Nie, nie, nie. Koniec. I'm picking me apart again. lukreŚ nie chce czuć, nie chce!!

Chciałabym uciec. Może mi się uda. Jednak może pozwiedzam stolicę, choć trochę. Pojadę do pajaca, i do Łazienek. Jeśli tylko Wujaszek znajdzie chwilę.. Jeśli tylko uda mi się pojechać.

luna uspakoj mjenia.. ja nje chaciu sztoby ty, sztoby ja... Stara płyta mi się przypomniała. 5'nizza.. Tak spokojnie.. Nie czuję.. Nie czuję
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Plateau - Sto lat samotności

poniedziałek, 4.lutego.2008, 00:00
Krążę pośród myśli.
Znika mur,
huczy Sowa, biegają wesołe Duszki.

Dwie krainy, jedną się stają.
I przychodzi On.
Jedyny dla każdej, i zawsze..

Otula, przytula, po włosach głaszcze.
Czasem pocałuje w czoło..
Jest blisko..

Koi psychiczny ból,
odgania wszystkie myśli..

Przychodzi sen
przychodzi marzenie..
I On..

Przejeżdżam palcem po Twoich ustach,
głaszczę po policzku..


Kolejne marzenie, ładne prawda?
Muzycznie narkotyczny sen..

Ile lat potrzeba, aby sobą zacząć być?
Ile chwil będziemy w jednym punkcie życia tkwić?
Ile jeszcze lat upłynie, zanim poznam Cię?
Sto lat samotności i zgubionych marzeń..

W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

obcy w głowie i..

niedziela, 3.lutego.2008, 13:18
I niedziela. Ta kolejna, bezproduktywna. Głowa mnie boli tak, jakby miała zaraz wybuchnąć, a w porywach miałby się z niej wydostać obcy. Kto do mnie wydzwaniał w nocy? Hm? Przyznać się! Dzwonienie z zastrzezonego nr i nie odzywanie się, to coś dziwnego. Pół nocy, co pół godziny, gdy już prawie zasypiałam, znów dzwonił telefon. A może to mi się tylko śniło..? Nie, nie śniło mi się. Patrzę na telefon. 7 rozmów odebranych.. I głuchych. Uh.
A w ogóle, to staram się nie myślec. Uciekam od myśli. Słucham Plateau. Sto lat samotności i zgubionych marzeń.. Spider ma fajny głos.. Bardzo..
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
Lubię ten motyw, gdy puder spływa mi po twarzy, wokół pełno ludzi, kolorowe światła. Wszyscy odbijają sie od siebie. Ja po środku, w tłumie. Mam sińca na nodze, to chyba czyjś but. Czuję w sobie ten dźwięk, czuję te basy, czuję ten głos. Muzyka jest we mnie, czuję w sobie drganie. I nagle.. Lagalagalegalej.. Skap. Małe wspomnienie.. Ale liczę się tylko ja. Szybko odgonione. Egoistka. Pogo. Odbijamy się od siebie. Czuję, że wszystko ze mnie ucieka. Padam na sofe i sączę lodowate piwo. Dorywam markera. Moja torva jest orginalna. Cała w podpisach. A potem wspaniali ludzie, ciekawe rozmowy. Śmiech wybucha co chwile. Wiedźma z daleko od swojego domu, tak dobrze się bawi. A teraz? Ja chcę jeszcze raz! Chodźcie tu, zagrajcie! Bawcie się z nami! Wypijmy jeszcze. Dobrze mi. Idę spać. Nogi odpadają.

[zapamiętać na przyszłość: koncert PLATEAU + kowbojki = potworny ból stóp=] ]
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Coma - spadam

piątek, 1.lutego.2008, 13:36
I nastał piąteś.! Gdy powieki nie chciały się podnieść, a gdy się podniosły obiecały sobie, żę zaraz po powrocie do domu prześpią całe popołudnie i wieczór. Zapomniały jednak, iż piąteś dzisiejszy wychodzny ma być.
Szkoda tylko, że brak jakichkolwiek chęci. Nie chce mi się. Po prostu. Nie mam weny, zmęczona jestem, kat, skifa w głowie. Od rana lukreŚ próbuje się nastroić. Od samego rana w uszach driny gonią driny, i everybody is important to someone. Jednak zaraz potem wyskoczył Rogucki ze swoim spadam a potem dodatko znienawidził skurwysynów. Kto mnie nastroi na zabawę? Inaczej zostaję w domu...
Spadam
powoli spadam
w korytarze świateł
w pomruki znaczeń..


18:27
No i co? Heh.. Wychodzę. Nie wiem po co i dlaczego, ale wychodzę:]
W słowa uczucia ubrane.. Czasem zbyt przyziemnie, czasem zbyt lotnie..
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Mój Profil

Podlinkuj

Dodaj do ulubionych

2005
styczeń (12)
luty (16)
marzec (21)
kwiecień (26)
maj (20)
czerwiec (12)
lipiec (3)
sierpien (2)

2006
styczeń (4)
luty (11)
marzec (12)
kwiecień (19)
maj (17)
czerwiec (27)
lipiec (25)
sierpien (30)
wrzesień (33)
październik (34)
listopad (26)
grudzień (9)

2007
styczeń (13)
luty (9)
marzec (13)
kwiecień (8)
maj (11)
czerwiec (9)
lipiec (10)
sierpien (12)
wrzesień (13)
październik (20)
listopad (31)
grudzień (31)

2008
styczeń (38)
luty (37)
marzec (31)
kwiecień (37)
maj (12)
czerwiec (22)
lipiec (13)
sierpien (12)
wrzesień (19)
październik (23)
listopad (19)

2009
styczeń (1)
marzec (1)
kwiecień (1)
maj (1)
listopad (1)

brak kategorii (803)
na hasło (1)
ukryta (3)
wszystkie (807)

liscka-jadrutmikolajcentka-sloncamlody-wertermojeparanojeza-bramagraficzna-garderobajust-candybartoszciezkie-brzmieniamagia-sercpodwojna-grawarning


Bubuś mój :);*
tutaj też pisajem
Hrabina Pacia ;**
Wariatka Moja Kochana ;*


Dominik:)
Paciowe zdjęcia
Joohnny mój Depp!;*
Zdjęcia moje



stworzyła potwora z szafy ,
a zdjęcie znalazła o tu .
zasila myspot .